http://maarchewkowa.blogspot.com/search/label/urodziny

29 czerwca 2011

Odkrycie roku

Dokonałam go... dzisiaj.
Otóż przez ostatni miesiąc żyłam w błogiej nieświadomości, że za około 13 dni będę mogła stać się szczęśliwą posiadaczką najcudowniejszej na świecie machiny latającej. Nie, nie... tylko wycinającej. :)) Choć niewykluczone, że, gdy odbiorę przesyłkę, może ona zacząć fruwać w powietrzu.
Z taką genialną perspektywą to ja mogę pracować. :))
W związku z tym pytanie do Was:  co polecacie, co odradzacie? Bo ja się na tym KOMPLETNIE nie znam, a złej inwestycji nie chciałabym dokonać. :))

Muszę się także pochwalić, że wygrałam u Joaśki takie cuda, że mi oczy wyszły, kiedy paczkę otworzyłam. :D Miałam zrobić zdjęcie, ale od razu pociachałam papiery, więc niekompletnej wygranej nie będę uwieczniać.
Bardzo Ci dziękuję, kochana!
A candy u mnie już dawno zapowiadałam. Miało być w lutym, ha. :D Potem w czerwcu, w dniu dla mnie bardzo ważnym. A jak nie było, tak nie ma dalej... Bo sobie wymyśliłam takie coś, na zrobienie czego mój mężczyzna nie ma wiecznie czasu, choć już go o to maltretuję jakieś pół roku (biedactwo :*). Ale obiecuję, że będzie niebawem i to nie byle jakie. ;)

Na koniec, dla wytrwałych, prezentuję kartkę rocznicową. :))





Lecę tworzyć dalej... Swoją drogą, jednego nie rozumiem, są wakacje, a ja nie mam na NIC czasu! O co chodzi?
Ściskam i całuję, i do zaś. :D:**

22 czerwca 2011

Album klasowy

W końcu udało mi się go skończyć. No właściwie to nie miałam wyjścia, bo miał być gotowy na dzisiaj, tak więc zarwałam kilka nocy (tak to jest, gdy się zostawia wszystko na ostatnią chwilę) no i jest! A właściwie był.
Cudownie było zobaczyć uśmiech na twarzy pani profesor. :)

Zrobienie mu zdjęć zostawiłam sobie na dzisiaj rano, wstałam nawet nieco wcześniej, napisałam sobie kartkę na biurku, żeby o niczym nie zapomnieć, no i oczywiście zapomniałam... Mogę więc przedstawić tylko zarys tego, co zrobiłam, jedynie kilka zdjęć zrobionych w trakcie pracy. Ostatecznie album wygląda bardziej bogato.


 








W całości na papierach UHK.

Rety, nie ogarniam, że już wakacje! Ale pierwszy raz nie spędzę ich, leniuchując, pewnie dlatego ich za bardzo nie czuję...
I muszę się także pochwalić, że, ku mojemu ogromnemu zdziwieniu, dostałam stypendium naukowe. :)) Dzięki temu perspektywa zakupu mojego wytęsknionego telefonu zaczyna nabierać realnych kształtów.
Strasznie się cieszę. :))

Buziaki przesyłam i dziękuję za tyle budujących komentarzy. :**

____________________

Zapraszam na  candy!
W Lemonade i scrap.com.peel ;))

9 czerwca 2011

Refleksyjnie

Nigdy wcześniej zrobienie kopertówki nie sprawiło mi tyle trudu i nigdy wcześniej nie przyszło mi do głowy, aby docenić moje sprawne ręce.
Doświadczyłam tego dopiero wtedy, gdy prawa dłoń solidnie mi spuchła, zyskała kolor siwo-granatowy, co uniemożliwiło mi wykonanie jakiejkolwiek precyzyjnej czynności.
Cóż... Raz na miesiąc idę na wf i jeszcze kończę go na pogotowiu. :D

Cudem udało mi się te kartki zrobić.






Powyższą kartkę zgłaszam na aktualne wyzwanie w Kreatywnym Polu: Kogel Mogel #3.






Ściskam i dziękuję ogrrromnie za tyle przemiłych komentarzy. :**
Jesteście mega!

___________________
edit:
Melduję, że ręka przechodzi w odcień zielono-wiśniowy. :D

7 czerwca 2011

Kocham rachunkowość

To odnośnie poprzedniego posta, pod którym wsparcie okazało mi sporo osób, za co serdecznie dziękuję.
Nie taka rachunkowość straszna, na jaką wygląda. :)) Ostatecznie wyszłam na przyzwoitą ocenę i, uwaga (!), zapowiada się pasek na świadectwie. Nie mam pojęcia, jak mi się to udało, tym bardziej, że totalnie pochłonęło mnie robienie kartek, przez co miałam o połowę czasu mniej, niż w ubiegłych latach...
Wybaczcie, że się chwalę, ale jest to tak niecodzienne wydarzenie, że nie potrafię wyjść ze stanu euforii absolutnej. :D

I małe co nieco dla małego Franka prezentuję. :))




U lalala. Miłego wieczoru! :*
Wrócę niebawem. :))
____________________________
Edit:

Początkowo nie zorientowałam się, w czym rzecz, kiedy zaczęła mnie swędzieć noga. Ale niedługo po tym policzek. Z trwogą podniosłam wzrok w stronę sufitu i... jest!
"Jezu, gdzie Raid?!"
Dramatyczne poszukiwania zakończyły się powodzeniem, tym samym sezon letni uznałam za oficjalnie rozpoczęty.
A prawdziwy koszmar komarów dopiero przed nami...

2 czerwca 2011

Post skarg i zażaleń

Odkąd zaczęłam uczęszczać do mojej przecudownej szkoły, nie było miesiąca, w którym nie poświęciłabym posta rachunkowości. Tak tak, to niezwykle emocjonująca część mojego życia. Dzisiaj trochę żałuję, że usunęłam poprzedniego bloga, bo znalazłabym tam wzmianki o wielu wzlotach i upadkach w tej dziedzinie.. Byłoby śmiesznie. Tak więc, aby tradycji stała się zadość, nie omieszkam nadmienić paru słów.
Jak się czuję z perspektywą zawalenia najważniejszego sprawdzianu w roku? Wprost wybornie. Rozgoryczenie, złość absolutna i pociąg do używania słów niecenzuralnych już za mną, teraz ogarnęła mnie obojętność na wszystko.
Nienawidzę rachunkowości.

Trochę mi ulżyło, prezentuję więc, co wykonałam (miałam się uczyć, ale w obecnej sytuacji już nic nie zdoła mnie zmotywować).



Tymczasem biorę się za robienie albumu. Ale nie wiem, czy pokażę, bo nie umiem, a jak wyjdzie jakiś kulfon, to będzie wstyd. :D
Dziękuję Wam za tyle ciepłych słów, za wsparcie. :))
Ściskam! :*
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka